Wyślij opinię
 


Kasia ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ): Hogan

Od listopada zamieszkuje z nami Hogan, kocurek z miotu H. Dosyć długo nosiliśmy się z zamiarem wzięcia kotka do domu, szukaliśmy odpowiedniej rasy czytaliśmy.... Naszym zdaniem rodzina bez zwierzaczka to jakaś nie pełna rodzina :) Trafliśmy na Hodowle Leśne Zacisze, kotki były piękne, a złożyło się tak, że były akurat do odbioru już teraz. Postanowiliśmy nie czekać dłużej. Decyzja została podjęta, Charakter rusków jak najbardziej nam odpowiedał, zwłaszcza, że mamy 2,5 letniego szkraba w domu i zależało nam na tym aby kot dobrze tolerował obecność dzieci. W hodowli Pani Małgosia wszystko dokładnie wytłumaczyła, odpowiadała dokładnie na pytania. I tak do naszego domu zawitał Hogan. Kocurek kochany przytulaśny, aczkolwiek bardzo uparty nie rezygnuje z obranego sobie celu. Towarzyszy nam w każdej czynności, płacze kiedy się ubieramy do wyjścia. Nasz syn go uwielbia, a Hogan doskonale znosi jego wylewne okazywanie uczuć. W ciągu tych 2 miesięcy ani razu go nie podrapał ani nie ugryzł, choć Wojtek potrafi go nosić, tulić dosyć mocno :D Mieliśmy moment (zaraz za początku 1 tydzień) w którym lekarz nastraszył nas, że syn ma alergie na kota, chcieliśmy nawet oddać kota, Państwo Chrobok chcieli go przyjąć z powrotem, ale przekonywali nas żebyśmy poczekali. I to była najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć. Na ten moment nie wiemy czy udało nam się syna odczulić poprzez wzięcie 2 kotów od mamy na 2 dni, czy też nie była to alergia. Kłopoty minęły. Nasza rodzinka jest teraz pełna. Hoganek śpi z nami, wypoczywa z nami, przytula i bawi się. Ma wszystkie cechy charakteru typowego Ruska, no prawie wszystkie :) nie powiedziałabym, że jest cichy, raczej rozmowny :) Pani Małgosia dzwoniła do nas kilkukrotnie aby dowiedzieć się jak miewa się nasz mały rozrabiaka :) szczerze polecamy tę hodowlę!


20. 01. 2016
Anna Sz ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ): Iwanek

Od 18-12-2015 jest z nami słodziak- kocurek Iwanek :) Muszę przyznać, że to nie mała rewolucja... (w trakcie pisania siedzi mi na klawiaturze:)) Był to ostatni kociak z miotu I. Kociak jest cudny... szybko się zaaklimatyzował i pomimo moich obaw genialnie zniósł 450 km podróż tuż po przeprowadzce do nowego domu. Kocięta z Leśnego Zacisza są po porostu idealne :) Kociak doskonale przyzwyczajony do obcowania z ludźmi nawet do "mocno" kochających dzieciaków. Nie ma problemów z jedzeniem i toaletką- czego szczególnie się obawiałam... Trochę szaleje maleństwo ale co tam 2 suche kwiatki:)

Szczególnie polecamy hodowle Leśne Zacisze i pozdrawiamy
 
Ania, Mariusz, Dagna, George i ....Iwanek :)


04. 01. 2016
Adam ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ): Iwettka

Od 4 grudnia przebywa z nami kiciusia, której nadaliśmy przewrotnie imię Ciszka. Koteczka bardzo szybko zaaklimatyzowała się w nowym otoczeniu, jest dobrze wychowana, zero agresji, spokojnie obcinamy pazurki i czeszemy futerko. Do drapania służy jej drapak, a do zabawy wszystko co szeleści i się toczy. Szybciutko zaprzyjaźniła się ze swoją rówieśniczką, szylkretką, razem jedzą, śpią, a nawet korzystają z kuwety. Rozrabiają wspólnie jak przystało na młodziutkie, zdrowe kociaki. I jeszcze imię przewrotne, bo kicia jest straszną gadułką, upomina się o jedzonko, rozpacza kiedy wychodzimy z domu, cieszy się kiedy wracamy głośnymi nieeeeei eeeee. Państwo Chrobok są prawdziwymi profesjonalistami i miłośnikami zwierząt wszelkiej maści, chętnie służą pomocą i radą, kontakt z tą hodowlą jest prawdziwą przyjemnością i szczerze ją polecam.


27. 12. 2015
Slawek ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ): Leopold (Gabo) i Grafit (Gafi)

Od 27 listopada 2014 mamy w naszym domu 2 kociaki z Hodowli Leśne Zacisze (miot G). Z decyzją odnośnie powiększenia naszej rodziny o nowych kocich członków, nosiliśmy się od prawie trzech lat, ale bez świadomości na co należy zwrócić uwagę przy wyborze właściwej hodowli (!). Z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że mieliśmy sporo szczęścia trafiając do Hodowli Leśne Zacisze – to była pierwsza (i zarazem ostatnia) hodowla, do której dzwoniliśmy – Państwo Chrobok okazali ogromne zainteresowanie i pomoc nam - niedoświadczonym, nowym opiekunom - bardzo dziękujemy za regularny kontakt i cenne wskazówki zwłaszcza w początkowym okresie aklimatyzacji. W jednej z wcześniejszych opinii (dot. „kotki Giny”) możecie Państwo przeczytać sporo nt. wyprawki, kondycji kociaków, itd. Wypada nam jedynie potwierdzić te informacje.

Te dwa miesiąca to dla nas seria pozytywnych zaskoczeń – od pierwszego kontaktu z Panią Małgosią i poznania Leopolda i Grafita, przez ciągłe odkrywanie kocich charakterów, aż do naszego wspólnego wyjazdu na ferie – ponad pieciogodzinną podróż kociaki zniosły bez problemów, co jest również zasługą Hodowli – Państwo Chrobok nauczyli kotki podróżować Uśmiech.

Nasze koty to fantastyczni domownicy, ale też spore indywidualności, nocni harcownicy, którzy nie mogąc liczyć na naszą ciągłą obecność, cieszą się swoim wzajemnym towarzystwem – widzimy to patrząc na ich szaleństwa – nie ma miejsca, do którego wspólnie nie dotrą – zmywarka, bieżąca woda w umywalce, garderoba, pralka czy wanna pełna wody – nic nie stanowi dla nich tajemnicy. Nie lubią jedynie odkurzacza, ale nie jest to paniczny lęk, a raczej niechęć do hałasu.

Już wiemy, że nie przepadają za pate’, uwielbiają za to wszystko co rybne i w drobnych kawałkach. Awokado, masło, żółty ser, świąteczny bigos i sernik – to również znajduje się na liście ich kociego menu. I woda – najlepiej bieżąca. Natomiast nie jest to rasa ze skłonnością do obżarstwa – stąd nie mamy obaw o ich kondycję, formę i piękną sylwetkę.

Szkody w domu? Brak! Jedyna rzecz, która wymagała zmiany, to długość firan (i zasłon) w jednym z domowych pomieszczeń – te sięgające do samej podłogi stanowiły pokusę nie do oparcia Uśmiech.

Dwa drapaki pozwalają kociakom na regularne ścieranie pazurów – co nasz weterynarz zawsze kwituje stwierdzeniem „ładnie szalejecie, Panowie” Uśmiech.

Kiedyś marzyliśmy o jednym ładnym kotku, ale zawsze obawialiśmy się wszechobecnej kociej sierści, strat, radykalnych zmian i nowych obowiązków. Teraz mamy dwa zabawne kociaki (trochę szkoda, że tak szybko rosną…), zero sierści na dywanach, czy zniszczonych mebli, ale za to mnóstwo odprężenia podczas obserwacji zabaw Leopolda i Grafita i złagodzone obyczaje w naszym domu J. Nawet w naszych planach dotyczących wypoczynku, nic nie musiało się zmienić – aktualnie wypoczywamy w świetnym ośrodku w Ustroniu Morskim, gdzie nasze kociaki są tak samo mile widzianymi Gośćmi, jak i my Uśmiech. Jest w Leśnym Zaciszu jakiś magiczny Savoir-vivre, dzięki któremu mamy koty zsocjalizowane, ciekawe swojego otoczenia, dobrze wychowane, skore do zabawy, ale niezwykle chętne pieszczotom. Koty, które już znają nasze zwyczaje i przed drzwiami oczekują naszego powrotu z pracy i ze szkoły. Jeśli zastanawiają się Państwo, nad powiększeniem swojej rodziny o przyjaciela ( przyjaciół !!!) z pięknym niebieskim futerkiem, to Hodowla Leśne Zacisze jest jedynym właściwym miejscem, do którego powinniście się udać Uśmiech!

Z kocim pozdrowieniem,
Dominika, Karolina, Magda i Sławek z Leopoldem i Grafitem.


22. 01. 2015
Gosia i Rafał ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ): Kotka Gina

W hodowli Leśne Zacisze wybraliśmy dla nas kotkę z miotu G. Gina jest pierwszym kotkiem, jakiego posiadamy. Hodowcy - Pani Małgorzata i Pan Andrzej od pierwszego kontaktu byli otwarci i życzliwi, nie zrażali się mnogością pytań, jakie mieliśmy. Odwiedzając hodowlę byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni atmosferą, jaka tam panuje. Nie mieliśmy wątpliwości, że kotki dorastają w dobrych warunkach i są obdarzone miłością. Podczas naszej pierwszej wizyty w hodowli Gina zauroczyła nas swoją towarzyskością, energicznością, cudownym futerkiem i chęcią do kontaktu.

Po przyjeździe do domu kotka okazała się cudownym towarzyszem - dokładnie takim, jakim go opisali hodowcy. Gina najchętniej towarzyszyłaby nam przy każdej czynności, lubi widzieć, co się dzieje, nie lubi być zostawiana sama. Przy każdym powrocie do domu, kotek czeka na nas przy drzwiach i najchętniej byłaby brana na ręce, aby wynagrodzić sobie chwilę samotności. Co było dla nas zaskoczeniem - Gina nie boi się wody. W czasie naszej porannej toalety potrafi siedzieć na skraju umywalki obserwując, co się dzieje. Lejąca się woda budzi u niej zainteresowanie - kot bawiący się wodą wygląda bardzo zabawnie. Gina jest bardzo ciekawska wejdzie w każdy zakamarek, nie boi się pralki, suszarki, zmywarki czy odkurzacza. Jest bardzo chętna do zabawy - lubi gonić swoje zabawki i wskakiwać na swój duży drapak. Uwielbia wdrapywać się na wysokie miejsca wliczając w to drzwi.

Gina spędza z nami większość czasu. Jeśli jej nie ma przy nas to najprawdopodobniej śpi. Kotek lubi spać z nami w łóżku, czasem też śpi w hamaku na kaloryferze przy naszym łóżku. Jest niesłychanie towarzyska i nie boi się nowych osób. Jeśli odwiedzają nas goście Gina oczarowuje ich swoją aparycją i pięknym, miłym w dotyku futerkiem. Kotka potrafi już po chwili leżeć u kogoś na kolanach i odpoczywać. Można brać ją na ręce bez obaw, że zacznie się wyrywać i uciekać - jest bardzo potulna. Obawialiśmy się, że kot będzie nieufny po przywiezieniu go do nowego domu, ale nic bardziej mylnego. Została wychowana w bardzo dobrych warunkach, widać, że kotki są przyzwyczajone do kontaktu z ludźmi.

Kotek otrzymał wyprawkę w postaci karmy suchej, mokrej, miarki, miseczki, obroży, książeczki i dodatkowo kocyk, który miał zapach domu, aby umożliwić kotce szybką aklimatyzację w nowym miejscu.

Po zakupie kotki zasięgnęliśmy opinii weterynarza, aby ocenić stan zdrowia Giny. Kot był okazem zdrowia i zrobił bardzo dobre wrażenie. Szczepienia, jakie zostały wykonane w hodowli to szczepionki z wyższej półki.

Kotek nie miał problemów z korzystaniem z kuwety i drapaka. Gina bez problemów przystosowała się do żwirku nowego typu. Bardzo lubi wskakiwać na swój wysoki drapak. Jeśli chodzi o jedzenie, Gina je dość skromnie, ale tu również nie było żadnych problemów. Po zmianie karmy na inną niż tę z wyprawki, nie robiła fochów - zajadała się tak samo jak tym z hodowli. Jest bardzo chętna na nowości i na próbowanie nowych przysmaków. Zaskoczyła nas tym, że poza mięsem bardzo lubi zajadać się owocami i warzywami. Jedzonka ma cały czas w misce i - wbrew naszym obawom - nie obżera się.

Jeśli chodzi o meble - obawialiśmy się o naszą skórzaną sofę. Na szczęście kotek nie niszczy mebli celowo. Jeśli coś się zdarzy to raczej przypadkiem w wyniku zabawy i są to szkody niewielkie.

Hodowcy wykazują ogromne zainteresowanie swoimi pociechami - kilka razy do nas dzwonili dopytać jak kotek zniósł podróż, jak się zaaklimatyzował, jak sobie radzi. Można liczyć na ich rady i wskazówki w każdej chwili o każdej porze dnia.

Podsumowując, jesteśmy niesamowicie zadowoleni z kotki jak i z tego jak została ona wychowana przez hodowców. Gorąco polecamy tę hodowlę. Kotki są mądre, śliczne, towarzyskie, nauczone i wychowane jak tylko by się chciało. Jesteśmy przeszczęśliwi z decyzji zakupu kotki, gdyż to był największy prezent, jaki mogliśmy sobie sprawić na święta.

Kilka zdjęć: http://imgur.com/a/57t1K


05. 01. 2015
 
Powered by Phoca Guestbook