Wyślij opinię
 


Sylwia i Jurek ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ): Mały Kazanek

Bardzo chcieliśmy podziękować Państwu za cudownego kociaka. Kazan (Felicjan) jest cudownym wesołym kotkiem. Ujęła nas jego odwaga i ciekawość. To nie jest nasz pierwszy kotek tylko trzeci i mamy porównanie różnych hodowli i kociąt. Kotek z Leśnego Zacisza jest wesoły, nie boi się ludzi, żyje w zgodzie z wszystkimi zwierzęcymi lokatorami naszego domu. Bardzo zaprzyjaźnił się roczną Maincoonką, która traktuje go jak synusia i cały czas o niego dba jakby była jego prawdziwą mamusią. Można na nich patrzeć godzinami jak się bawią i przytulają. Bardzo pomyślnie Kazanek przeszedł poznawanie się z Owczarkiem Niemieckim. Nie jest już dla niego potencjalnym jedzeniem, ale prawdziwym przyjacielem do figlowania.

Bardzo dziękujemy za cudownego, wesołego, odważnego i pięknego kotka. Cieszymy się, że nie jest wybredny - został nauczony jeść wszystko i nie mamy problemu, że coś mu nie smakuje (problem mamy z Maine Connem). Ciekawi go wszystko co wkładamy do ust i swoje wąsy wciska wszędzie. Chętnie bierze udział w posiłkach siedząc na krześle przy stole.

Nasz Kazanek jest bardzo sprawiedliwy w okazywaniu miłości wszystkim naszym domownikom. A jest komu, bo mamy troje dzieci. Z tego powodu nigdy Kazankowi się nie nudzi, bo zawsze ma z kim się pobawić i poprzytulać. Uwielbia towarzystwo dzieci i chętnie im towarzyszy we wszystkich ich zajęciach: podczas nauki, zabawy, spania i jedzenia.

Pozdrawiamy właścicieli hodowli i zachęcamy wszystkich do posiadania takiego kota, bo są to wspaniałe i mądre zwierzaki z "dobrego domu". Sylwia i Jurek Baran


02. 01. 2017
Ilona, Piotr, Kamilka: Labi

Witamy;
od 16 grudnia 2016 roku jest z nami prześliczny kocurek Labi. Został wspaniale nauczony korzystania z kuwety oraz dobrze wyposażony przez hodowcę. Labi świetnie się zaaklimatyzował. Pierwszego dnia zwiedził cały dom, każdą półkę, każde pomieszczenie łącznie z umywalkami w łazience. Jest przyzwyczajony do zabaw i pieszczot. Kiedy pracujemy przed komputerem, Labi siedzi nam na ramionach i obserwuje. Śpi w naszym łóżku:)
Hodowlę oceniamy bardzo wysoko. Kotki są wypieszczone i zadbane. Zostaliśmy zapewnieni, że zawsze, w razie wątpliwości, będziemy mogli zadzwonić do hodowcy po poradę. Polecamy gorąco.


30. 12. 2016
Agnieszka ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ): Carmen

Chcialam sie podzielic historia o mojej slicznej koteczce. Syn wypatrzyl w internecie ogloszenie ze kot potrzebuje domu. Meczyl mnie wez i wez troche sie opieralam ale jak ja zobaczylam to milosc od pierwszego wejrzenia i wielkie zdziwienie jak mozna nie chciec takiwj slicznoty. Kotka ma 4 lata i moj dom to kolejny w jej zyciu. Pani Malgosia pomogla mi. Ja pojechalam po nia do Lodzi. Jestemy razem kolejny miesiac codziennie mnie czyms zaskakuje. Ale poczatki bylu trudne byla bardzo strachliwa chowala sie , ale nie wiedziala ze ja bede glaskac pomimo tego ze bedzie warczec. Teraz czeka jak wracam o nie odstepuje mnie na krok. Dziekuje Pani Magosiu Carmen jest cudem, szkoda tylko ze wczesniejsi wlasciciele tego nie widzielil.


27. 12. 2016
Ania, Dagna, Mariusz, KL&IW ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ): Klarysa & Iwan
www.manfly.pl

No i stało się. Od 09.12.2016 jest z nami kolejny kociak z Hodowli Leśne Zacisze. A jeżeli to już drugi kot z tej samej hodowli to coś musi w tym być bo takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo. Będzie długo, ale każdy kto chce kupić kota właśnie z tej hodowli musi to przeczytać to do końca.

Jeszcze na wstępie uprzedzam zainteresowanych zakupem kota i to naprawdę bez żartów – z kotem jest jak z tatuażem – na jednym się nie kończy…

W zeszłym roku dokładnie w tym samym czasie zdecydowaliśmy się na zakup Iwana (recenzja ciut poniżej). Kot jak się okazało niesamowity, mądry, inteligentny, a przy tym bardzo pogadany. Szybko stał się najważniejszym domownikiem. Iwan stał się bardzo szybko najlepszym kompanem naszej 10 letniej córki. Nigdy, ale to nigdy nie wyciągnął na Nią pazurków, nie podrapał, nie skrzywdził. Potrafią się ganiać po całym domu, a im szybciej i głośniej tym więcej radości dla obu. Iwan jest naprawdę bezproblemowym kotem od małego nauczony korzystania z drapaka, kuwety i przyzwyczajony do przytulania, głaskania po brzuchu.

Gdy we wrześniu dowiedzieliśmy się że w Leśnym Zaciszu Nikita znowu ma maleństwa bez dłuższego zastanowienia zarezerwowaliśmy kotkę, która już miała wybrane imię – Klarysa. Oczywiście bez problemów odwiedzaliśmy ją raz w miesiącu.

09.12.2016 nadszedł ten dzień w którym mogliśmy zabrać Klarysę do domu. Oczywiście jak dla nas sytuacja była bardzo nerwowa bo nie wiedzieliśmy jak zachowa się Iwan na widok nowego towarzysza, a raczej towarzyszki. Dodatkowym stresem było to że naczytaliśmy się w „internecie” jakie to niełatwe zajęcie takie dokacanie i ile jest z tym problemów, a i tak gwarancji nigdy nie ma. Pani Małgosia wraz całą rodziną (Pan Andrzej i Karolina) uspokajali nas i kazali się niczym nie martwić. Jako, że Właściciele Leśnego Zacisza są dla nas prawdziwym autorytetem w sprawach kocich całkowicie zdaliśmy się na nich i ich doświadczenie.

Klarysa po opuszczeniu kontenera nie była izolowana tylko według wskazań od razu puszczona na zwiedzanie całego królestwa Iwana. Nie obyło się tego dnia bez parskania, warczenia ze strony Iwana – on nie wiedział, że to jest jego siostra ;) Już tego samego dnia koty zasnęły na jednym łóżku oddalone od siebie o około 1 metr. Weekend spędziliśmy razem z nimi obserwując ich zachowanie – cały czas byliśmy w kontakcie z Panią Małgosią i Karoliną. Sytuacja była o tyle bardzo pozytywna, że przy miskach pomimo tego że Klarysa wyjadała z miski Iwana nie dochodziło do żadnych walk, a to według nas (pomimo małego doświadczenia) było optymistyczne.

Niestety w poniedziałek, szkoła i praca zmusiły nas do pozostawienia towarzystwa samemu sobie. I chyba właśnie tu zaczęły zachodzić zmiany. Klarysa powoli zbliżała się do Iwana a Iwan do Klarysy. Pomimo naprawdę mocnego charakteru i chęci dominowania Klarysy Iwan bez problemów jej ustępował z godziny na godzinę mniejszą liczbą warknięć i syczeń.

Wtorek wieczór, czyli 96 godzin od spotkania Iwan pierwsze liże Klarysę, a kilka minut później kładzie się koło niej… zasypiają przytuleni łapką Iwana…Koniec. Pełen sukces, mamy kochające się rodzeństwo, każde o innym charakterze, ale umieją się pogodzić, mamy to na co niektórzy czekają tygodniami – my mamy w ciągu 96 godzin…

Leśne Zacisze – hodowla o wielkim doświadczeniu i sercu do tego co robią, hodowla w której najważniejsza jest miłość do kota, hodowla do której nie przypadkowo wróciliśmy. Leśne Zacisze to ludzie którzy nie zostawią Cię z Twoim kotem, dzielą się doświadczeniem i pomocą, ludzie którym można zaufać.

Drogi czytelniku jeśli tu jesteś wiedz, że nie mogłeś trafić lepiej i aby uniknąć jakichkolwiek wątpliwości czy też stresu nie słuchaj co często piszą ludzie na różnych forach internetowych. Posłuchaj Państwa Chrobok, a na pewno będzie tak jak Oni mówią.

Jeszcze raz dziękujemy: za dwa wspaniałe koty, za pomoc, setki odpowiedzi na nasze pytania i wiele godzin spędzonych na fb ( to do Karoliny ;) ).

Ps.

A Ty czytelniku nie zastanawiaj się dłużej i pamiętaj o dwóch zasadach: dom bez kota to głupota i z kotem jest jak z tatuażem ;) ;) ;)


14. 12. 2016
Lidia ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ): Mi i Lexi czyli po prostu "moje dziewczynki" :)

Witam,

W moim rodzinnym domu od zawsze były obecne zwierzęta dlatego postanowiłam aby w moim mieszkaniu również zamieszkał kot. Dlatego też postanowiłam odwiedzić hodowlę Leśne Zacisze w celu wybrania kocurka ( miał być Karol). No cóż, życie czasami plata figle i ostatecznie skończyłam z dwiema dziewczynkami :) Ale zacznę od początku : W Leśnym Zaciszu pierwsze powitały mnie dwie tajskie kotki które są tak prześliczne że aż niemożliwe :) ale po podłodze zaczęły biegać nagle małe szare kulki ( bardzo zwinne i pojawiały się dosłownie znikąd). Całe towarzystwo było bardzo rozbrykane i co dziwniejsze totalnie nie bało się nowych ludzi. No i tak jakoś podczas rozmowy z Panią Małgorzatą co chwila przychodziła i łasiła się RÓŻOWA kotka. No cóż, miał być Karol ale różowa powiedzmy "sama" mnie wybrała i 2 dni później wylądowała razem ze mną w mieszkaniu. Generalnie dużo czytałam na temat tego jak ważne jest aby w hodowli kot był odpowiednio socjalizowany... w przypadku Małej Mi ( różowej) okazało się że Państwo Chrobak socjalizowali kota aż nadto. Czasami miałam wrażenie, że ten kot zapomina, ze jest kotem. Jeszcze chwila a miałam wrażenie że zacznie gotować i sprzątać :)

Pani Małgorzata wielokrotnie powtarzała mi iż tej rasy koty asystują we wszystkich czynnościach opiekuna ... może nie do końca zrozumiałam o co dokładnie w tym chodzi ale zaledwie po kilku dniach wiedziałam aż nadtto. A więc... ubieram się - Mi wchodzi do każdej szuflady, czeszę włosy - ona już stoi za mną z łapkami aby mi pomóc, kąpie się - grzecznie podgląda mnie pod prysznicem, myję zęby - siedzi na umywalce i bawi się woda z kranu, gotuje - musi dokładnie wszystko widzieć i powąchać, używam komputera - leży na klawiaturze, śpię - śpi ze mną... Dosłownie moje życie zostało całkowicie obdarte z prywatności ... zaczęłam podejrzewać iż to jest emocjonalna terrorystka. Dlatego w wyniku pewnych zdarzeń po tygodniu dostałam możliwość dodania drugiego kota - a dokładniej siostry Mi. Przyznam szczerzę, że trochę się wahałam gdyż miałam lekkie obawy przed tym, że skoro jeden kot tak absorbuje moja osobę to dwa sprawią iż stanę się etatową Kocią Mamą. Ale okazało się nic bardziej mylnego... drugi kot zdjął ze mnie większość obowiązków. Od tej pory koty zaczęły zajmować się sobą. A mi miło było patrzeć jak się biją, ganiają a następnie myją się nawzajem i przytulone razem zasypiają :) Oczywiście nie zapomniały totalnie o mnie i raz jedna, raz druga przychodzi do mnie na mizianie :) Dodatkowo przy dwóch kotach doskonale widać jak różne mają charaktery - Mała Mi jest takim diabłem wcielonym, niczego się nie boi, bardzo wysoko skacze ( mimo że jest jeszcze bardzo mała skoczyła raz na framugę drzwi z parapetu...) i bardzo chętnie się bawi, najlepiej jak ma coś gonić. Do tego jest bardzo bystra i kumata - już skaczę na klamkę od drzwi aby je otworzyć i dokładnie rozumie kiedy mówię do niej aby coś nie ruszała. Natomiast druga z moich dziewczynek tzn. Lexi jest bardziej typem ciepłej kluchy która każdej nowej osobie właduje się na kolana aby ją głaskać - jest takim przytulaskiem - co oczywiście nie przeszkadza w tym, że razem z Mi dokazuje podczas zabawy. Jednym słowem jeśli ktoś to czyta wahając się przed kupnem kota tej rasy z Leśnego Zacisza - moje zdanie jest tylko jedno - Bierzcie je hurtowo !!!!! Jeden kot to frajda ale prawdziwa zabawa zaczyna się od dwóch :) Chciałabym również wspomnieć iż kocięta te robią furorę wszędzie gdzie je zabiorę, nawet sąsiadka której nie znam kiedyś przyszła do mnie gdyż "słyszała, ze mam śliczne koty" :) Poza tym kotki te w hodowli zostały nauczone jazdy autem co jest dla mnie dużym plusem gdyż na święta czekała mnie z nimi długa przeprawa i obawiałam się iż będę zmuszona wysłuchać wszystkich kocich kolęd na dwa głosy :) ale po ok. 30 km postanowiły jednak spać i tak przez 300 km :) A w moim rodzinnym domu koty opanowały serducha wszystkich i nawet były w odwiedzinach u innych członków rodziny gdzie nie wykazywały ani strachu ani stresu, zazwyczaj kończyły mrucząc u kogoś na kolanach.
 
Reasumując polecam z całego serca koty (PRZEDE WSZYSTKIM HURTOWO) z hodowli Leśne Zacisze gdyż są to koty doskonale przystosowane do życia z ludźmi, są doskonałymi towarzyszami. A sama hodowla Leśne Zacisze, przede wszystkim Pani Małgorzata okazał się osoba która bardzo dba o swoich podopiecznych, nawet wtedy gdy opuszczą jej hodowlę co jest bardzo sympatyczne i miłe.


03. 03. 2016
 
Powered by Phoca Guestbook